Na zamieszczonej fotografii (pod tekstem) jest odznaka wojsk łączności, oznaczenie szturmowców Szarych Szeregów oraz popularne oznaczenie urządzeń wysokiego napięcia. Czy któreś z nich odnosi się i propaguje faszyzm?… Podobne symbole występowały w wielu kulturach starożytnych, jako znak alfabetu runicznego itd, itd…
Jest taka grupa ludzi, taka postawa – wiecznie ironicznie skrzywieni, nieustannie szydzący, ciągle szukający dziury w całym i udowadniający idiotyzm, bezsens i ułomność każdej idei, każdego przedsięwzięcia czy inicjatywy. A drobne potknięcie z radością wyśmieją i wyszydzą rozdmuchując do rozmiarów balona. Luzacy i przenikliwcy – oni wiedzą, nie dadzą się omamić, to nie ma sensu. Nie takie historie usiłowano im wcisnąć a oni nie dali się nabrać! Oczywiście chętnie korzystający z wywalczonych praw, ale do samych działań nie przyłożą palca, bo – patrz jak wyżej. I gorliwie szukają powodu, dla którego nie poprą. Bo głównie chodzi o to, by przykryć własną impotencję czy wygodnictwo i strach przed ewentualnymi konsekwencjami działań.
Szalone ustawy, protesty i symbolika. Wiadomo dlaczego zostały teraz ponownie wyjęte. PiS trzyma na łańcuchu ekstremistów strasząc nimi mainstream. Na ich tle mogą wyglądać jak powściągliwi mężowie stanu. Skutecznie odwracając uwagę od bieżących , poważnych problemów. Ale oczywiście – można. Można wyśmiać, wykpić, ośmieszyć. Nie twierdzę, że symbolika tego protestu jest jakaś arcy trafna. Nie uważam też, by była w jakikolwiek sposób chybiona. Jest jaka jest. Zrobiona z potrzeby sprawy, w jedną chwilę, na kolanie. Nie było tam specjalisty od PR, eleganckich grafików czy innych magików wizerunkowych. Ani czasu żeby się skupiać na tak drugorzędnych sprawach jak wykwintna estetyka. Ale tymczasem można zabłysnąć rechotem z durnych bab…

To samo było z Gretą – nawet nie zadadzą sobie trudu by poprawnie nazwać jej przypadłość, tylko w pogardliwej nonszalancji szafują daunami, upośledzonymi… I nikt z nich nawet się nie zająknie na temat treści, sedna jej akcji. To stara sofistyczna sztuczka – jeżeli nie możemy dyskutować z tezą, jeżeli nie mamy argumentów ani wiedzy, to atakujemy ad personam. Dyskredytujemy głoszącego, licząc, że gówno przylepi się też i do głoszonej idei.
Nie chcę grać w ich grę – nie chcę bronić danej symboliki udowadniając to czy tamto. Bo to odwraca uwagę od prawdziwego problemu. Zaczynamy się tłumaczyć że nie jesteśmy wielbłądami, że to nie jest symbol taki tylko inny, że był tu czy tam itd itd. A przykładów na takie działania w historii, nie tylko najnowszej mamy sporo. Jedni zajmują sie tym zawodowo, inni amatorsko albo chętnie podchwycą te nutę z powodów jak wyżej.

Chciałem znaleźć jakąś zjadliwą i błyskotliwą puentę, ale rzygać mi się chce na takich ludzi i postawy. Dlatego tyle na dziś.

Komentarze

comments